Praca instruktora narciarstwa i jej sekrety

praca instruktora narciarstwaOsoby zatrudnione w charakterze instruktorów jazdy na nartach nie ukrywają, że zima jest wyjątkowo ważną porą roku. Rośnie liczba osób zainteresowanych doskonaleniem swoich umiejętności w tym zakresie, a nauka nie jest wcale tania. Indywidualna godzina nauki z instruktorem to wydatek rzędu 60 złotych, warto przy tym pamiętać, że mówimy o stawce obowiązującej w polskich górach, ta bowiem, którą należy zapłacić w Alpach jest bez porównania wyższa. Na wysokość cen nauki wpływa zresztą znacznie więcej czynników, wśród których nie bez znaczenia jest sama dostępność instruktorów. Opanowanie techniki narciarskiej na Kaszubach jest więc droższe niż w Tatrach, gdzie instruktor jest zainteresowany współpracą z nami nawet wtedy, gdy jej koszt sięga 50 złotych. Oczywiście, z największymi wydatkami musimy liczyć się wówczas, gdy sami decydujemy się na naukę. Gdy kursantów jest więcej, ceny spadają, choć zdobywanie nowych umiejętności niemal automatycznie staje się bardziej skomplikowane. Instruktor nie może poświęcić uczniom tak wiele uwagi, jak wówczas, gdy pracuje z jedną osobą, a przecież i w takim przypadku opanowanie podstaw może wymagać nawet kilkunastu godzin wspólnej pracy. To, co nie musi opłacać się uczniom, jest atrakcyjne z punktu widzenia samych instruktorów. W ich interesie leży tworzenie grupek składających się z trzech lub czterech osób, można bowiem liczyć wówczas na spory zarobek sięgający nawet 150 PLN na godzinę.

Kursanci powinni jednak zastanawiać się nie tylko nad tym, z iloma osobami w grupie trenować. Okazuje się, że nie mniej istotne jest to, u kogo pobierać lekcje, okazuje się bowiem, że nie każdy instruktor w jednakowym stopniu zasługuje na to, aby mu zaufać. Niestety, nie każdy może pochwalić się legitymacją instruktora narciarstwa, a choć wielu po prostu oszukuje swoich klientów, nie oznacza to wcale, że nie mogą oni liczyć na zainteresowanie z ich strony. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że sami kursanci rzadko interesują się niezbędnymi dokumentami, co wcale nie przeszkadza im w płaceniu sporych kwot za możliwość pobierania lekcji. Problem nie jest duży, gdy mamy do czynienia z instruktorem uczącym po koleżeńsku, staje się jednak poważny, gdy mówimy o pozornie profesjonalnym szkoleniu. To instruktor jest odpowiedzialny za swojego ucznia i jego bezpieczeństwo, a brak niezbędnych dokumentów wcale nie zwalnia go z tej odpowiedzialności.

zawód instruktora narciarstwaPolscy instruktorzy działają w Tatrach, Karkonoszach i Bieszczadach, równie chętnie wybierają jednak stoki włoskie i austriackie. Ich decyzja nie jest przy tym przypadkowa, nie brakuje bowiem naszych rodaków, którzy właśnie na nich spędzają długie tygodnie. Osoby, które przyjeżdżając z Alpy wraz ze swoimi klientami mogą nawet liczyć na zwrot kosztów związanych z zakwaterowaniem. Perspektywa zarobku w Austrii i Włoszech jest jednak na tyle duża, że nie brakuje osób wybierających się na własną rękę w Alpy w przekonaniu, że nie zabraknie tam naszych rodaków zainteresowanych zdobywaniem nowych umiejętności. Okazuje się jednak, że nie wszyscy przyjmują obecność naszych rodaków we Włoszech z jednakowym entuzjazmem, wśród ich największych krytyków wypada zaś wymienić instruktorów narciarskich z włoskiego Trydentu. Ci ostatni złożyli nawet oficjalną skargę w Brukseli i trudno utrzymywać, że przytaczane przez nich argumenty nie mają sensu lub nie zasługują na zainteresowanie. Instruktorzy z Trydentu uważają, że koledzy z Polski, Węgier i Rumunii konkurują z nimi w nieuczciwy sposób. Jest ich za dużo, a do tego bardzo często nie mogą pochwalić się imponującymi umiejętnościami. Niekiedy stanowią na stoku prawdziwe zagrożenie, a przecież nie można ich w żaden sposób karać, prawo unijne nie pozwala bowiem na dyskryminowanie instruktorów z innych krajów, jeśli tylko posiadają dokumenty państwowe. Prawda, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku, wybierając nauczyciela jazdy na nartach nie wolno jednak zapominać o zdrowym rozsądku.